Ziemia Święta

(213 - listopad - grudzień 2016)

Rodzinna pielgrzymka

świadectwo

Wyruszając tak jak uczniowie Jezusa po jego śmierci do Galilei, opuszczaliśmy Jerozolimę z tęsknotą, aby tu jak najszybciej powrócić

Trudno wyrazić wszystko czym obdarował nas Pan w tym roku. Chcemy się z Wami podzielić naszym świadectwem przebywania w Ziemi Świętej, chociaż jesteśmy przekonani, że nasze słowa nie są w stanie ująć łaski spotkania i przebywania w miejscach tak ważnych dla naszej wiary.

Nasza piętnastoosobowa grupa złożona z rodzin Domowego Kościoła z dziećmi przebywała w Ziemi Świętej w maju tego roku. Celem była rodzinna pielgrzymka, ale już w momencie organizowania jej założyliśmy wraz z naszym księdzem moderatorem, że ma to być czas dany nam od Pana w wolności i bez pośpiechu. 

Nasza wędrówka rozpoczęła się w Jerozolimie, gdzie przebywaliśmy sześć dni. Życie pielgrzyma codziennie mieszało się z atmosferą i otoczeniem miasta Dawida. To było niesamowite stąpać po ziemi, po której chodził nasz Zbawiciel. Nie da się wyrazić każdego momentu, każdego widoku, każdego przeżycia. To tam przeżyliśmy Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę, ale również poranek Zmartwychwstania ze świadomością, że Jezus tutaj żył, nauczał, modlił się, cierpiał, przeżywał zdradę uczniów, spędził ostatnie dni swojego ziemskiego życia, umarł i Zmartwychwstał. A teraz my jesteśmy tu, w Jerozolimie, gdzie to się dokonało. 

Mieszkaliśmy tylko trzy minuty od Grobu Pańskiego i codziennie byliśmy tam, aby adorować to szczególne miejsce. Tu mogliśmy duchowo i fizycznie przytulić się do miejsc historii naszego zbawienia i kontemplować każdy moment naszego spotkania z cierpiącym i konającym Jezusem. 

Wejście do Anastasis i Eucharystia w tym miejscu ponownie uzmysłowiły nam, że Jezus prowadzi nas do siebie wąską bramą. 

Wyruszając tak jak uczniowie Jezusa po jego śmierci do Galilei, opuszczaliśmy Jerozolimę z tęsknotą, aby tu jak najszybciej powrócić. Pobyt w Galilei to czas spotkania przede wszystkim ze Zmartwychwstałym. Mieszkaliśmy przy Kościele Prymatu, a więc w miejscu, gdzie Jezus ukazywał się uczniom po swoim Zmartwychwstaniu i przygotowywał im tam śniadanie. Taka prosta codzienna czynność jak śniadanie to znak, że Jezus ciągle się o nas troszczy.

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".