Ziemia Święta

(213 - listopad - grudzień 2016)

Wszystko jest tam inne

rozmowa z ks. Sławomirem Abramowskim

Rozmowa o chrześcijanach, żydach i muzułmanach w Ziemi Świętej

(...)

ks. Sławomir Abramowski: Jerozolima jest ważna dla wszystkich. Dla Żydów była ważna zawsze, oni byli tam pierwsi. Dla nas Jerozolima stała się ważna, ponieważ w Jerozolimie nasz Pan umarł i zmartwychwstał.  Swoje objawienia miał też tutaj Mahomet. Do dzisiaj muzułmanie mówią, że wstąpił tam do nieba. To znaczy – miał przeżycie mistyczne niemalże w randze wstąpienia do nieba. Dlatego ustanowił Jerozolimę jako jedno z najświętszych miejsc islamu. 

Miasto stało się ważne dla wszystkich, i każdy chciałby, żeby liczyły się przede wszystkim te powody, dla których ono jest ważne dla niego.

Artur Swędzikowski:Gdzie w tym wszystkim ekumenizm?

ks. S.A.: Ekumenizm dotyczy kościołów chrześcijańskich. Z islamem albo judaizmem prowadzi się dialog międzyreligijny. Ten dialog jest taki, jaki jest, bo religie są różne, a w każdej z nich kluczowa jest inna rzecz. W tym sensie chrześcijaństwo jest religią wiary, judaizm jest religią przykazań, a islam jest religią szariatu, czyli systemu społecznego. 

Islam jest religią, ale dąży do czegoś więcej niż religia. W gruncie rzeczy Mahomet nie chciał stworzyć specjalnej religii – on chciał stworzyć specjalne społeczeństwo. I to w zasadzie mu się udało. Muzułmanie mają zapis w Koranie, że każdy człowiek urodził się muzułmaninem – muslim – czyli „wiernym”, „posłusznym” Bogu. Dopiero potem rodzice zmieniają mu religię, dlatego zostaje chrześcijaninem albo żydem. Kluczem do islamu jest szaria, po polsku szariat: system społeczny związany z prawem. Ten system dla każdego muzułmanina jest absolutnie zasadniczy. Imamowie nie są kapłanami, przewodniczacymi liturgiom, nie są ani rabinami, ani doradcami duchowymi. Oni są sędziami, którzy wydają fatwy – wyroki, opinie – na temat tego, czy coś jest zgodne z prawem szariatu, czy nie. Tu kompletnie nie ma miejsca na opinie, że religia jest sprawą prywatną. Ona w islamie jest zawsze sprawą społeczną, nie ma mowy o jakimś indywidualiźmie religijnym w relacji do Boga. Europejczycy, którzy myślą, że są w stanie przemienić mentalność muzułmańską i z muzułmanina zrobią porządnego Europejczyka, takiego jak oni, startują z niewłaściwego punktu wyjścia. 

A.S.:Dlaczego?

ks. S.A.: Ponieważ taki muzułmanin musiałby się kompletnie wyrzec – nie tyle swojej religii, ile całego systemu społecznego, który jest podstawą islamu. I to jest kluczowe dla muzułmanów. Zazwyczaj Europejczycy myślą o islamie tak, jakby to była religia podobna do chrześcijaństwa, wydaje im się, że islam to wiara w Allaha, więc jak muzułmanie wierzą w tego samego Boga, to załatwia sprawę i mamy wspólna płaszczyznę duchową. Ale islam nie jest wiarą w Allaha. Tam nie ma duchowości w naszym sensie. W chrześcijaństwie europejskim powszechne jest rozumienie, że zasadnicza jest wiara w Jezusa Chrystusa, a celem jest życie wieczne w niebie. W islamie owszem, zasadnicza jest wiara w Allaha i w objawienia proroka Mahometa, ale cel jest inny: umma muzułmańska na tej ziemi.

A.S.:Umma, czyli?

ks. S.A.: Wielkie społeczeństwo Boga na całym świecie, które żyje według szariatu. Ogólnoświatowe państwo muzułmańskie, tak bym to nazwał po europejsku. Bo umma to nie jest to samo. Umma pochodzi od słowa „matka” – taka jakby ojczyzna, a lepiej powiedzieć: „matczyzna”. 

Powtórzę: islam nie jest tylko wiarą w Allaha. Islam jest wiarą w prawo i sprawiedliwość Allaha na ziemi, a nie po śmierci. Muzułmanów mało obchodzi to, co jest po śmierci. Oni przede wszystkim chcą budować królestwo Boga na ziemi, a królestwo Boga to królestwo ich systemu społecznego. Człowiekowi, który w Orlando z zimną krwią zastrzelił pięćdziesięciu trzech gejów, nie chodziło o to, żeby geje poszli do piekła, albo on do nieba. Jemu chodziło o to, że trzeba wymierzyć sprawiedliwość, dlatego, że to, co robią geje, zasługuje na karę. Więc wziął spluwę i zamordował pięćdziesięciu trzech ludzi, ranił wielu innych. I absolutnie jest do dziś przekonany, że zrobił bardzo dobrze. Że zrobił to, co trzeba było zrobić, ponieważ ci ludzie wystąpili przeciwko porządkowi społecznemu, szarii Boga. Za co powinni ponieść karę – i ponieśli. To jest ta mentalność, po prostu inna cywilizacja. Trzeba to rozumieć i uszanować, bo zmienić się nie da.

A.S.:Zostawmy na chwilę islam, wróćmy do Ziemi Świętej. Oprócz muzułmanów są tam jeszcze Żydzi i chrześcijanie: katolicy, prawosławni, Ormianie, Koptowie...

ks. S.A.: Ziemia Święta jest terenem kanonicznym patriarchatu Jerozolimy. Większość duchowieństwa prawosławnego patriarchatu jerozolimskiego to Grecy. Choć są obcy i czasami nie znają nawet języków miejscowych, to jednak są tam hierarchami. Z kolei w łacińskim patriarchacie Kościoła rzymskiego hierarchami są Arabowie. 

Kościołów katolickich w Ziemi Świętej jest kilkanaście: rzymskokatolicki, grekokatolicki melchicki, grekokatolicki unicki, maronicki (maronitów jest najwięcej po grekokatolikach i rzymskich katolikach), syrokatolicki, chaldejski, armenokatolicki, katolicki obrządku etiopskiego, koptyjski... Osobiście poznałem ludzi z przynajmniej dziesięciu Kościołów katolickich. 

Oprócz Kościołów katolickich są jeszcze prawosławne, przedchalcedońskie – obrządku ormiańskiego, etiopskiego, koptyjskiego. Są też protestanci, cała masa, bo każdy Kościół protestancki chciałby mieć coś swojego w Ziemi Świętej. Protestanci często uważają, że wszystkie święte miejsca związane z tradycją to kłamstwo katolików i prawosławnych, więc próbują wymyślić własną prawdę, która niestety nie ma nic wspólnego z realiami epoki i odkryciami archeologicznymi. Na przykład wymyślili grób Pański w ogrodzie poza Starym Miastem.

A.S.:No, właśnie. Dla wszystkich chrześcijan miejsca święte powinny być jednakowo ważne. A każdy chce mieć swoje, nie ma w tym jakiejkolwiek jedności. Gdzie leży początek podziałów, walczenia o swój kawałek Ziemi Świętej?

ks. S.A.: To skomplikowana kwestia. Katolicy wpisują się w te spory delikatniej, ponieważ kustoszami Ziemi Świętej od czasów średniowiecza są franciszkanie, którzy zawsze byli wierni świętemu Franciszkowi i ubóstwu. Poza tym, dzięki Bogu, nasze święta są w innym terminie niż u prawosławnych, więc nie ma o co się kłócić, gdy chodzi o celebracje liturgiczne. Te problemy dotyczą prawosławnych i Ormian, którzy przeżywają Boże Narodzenie i Wielkanoc w tym samym terminie. Zdarzały się w historii sytuacje, że prawosławni na Wielkanoc nie wpuszczali Ormian do Bazyliki Grobu Pańskiego. Dla Ormian było to duże cierpienie, więc apelowali do władców Jerozolimy, którymi w tamtych czasach byli muzułmanie.

A.S.:W tamtych czasach, to znaczy kiedy?

ks. S.A.: W XVIII wieku. Właśnie takie spory były przyczyną ingerencji muzułmanów, którzy generalnie brali stronę prawosławnych, ale w koncu i oni sami już mieli dość. A ponieważ były też na nich spore naciski dyplomatyczne, chcieli żeby wreszcie był święty spokój. Dlatego ustalili Status Quo, które zaczęło obowiązywać od połowy XIX wieku Kazali wszystkim stronom, do których należała Bazylika Grobu Pańskiego, usiąść i zwerbalizować, co należy do kogo, a potem tego się trzymać. Muzułmanie musieli pilnować, żeby chrześcijanie się nie pozabijali. 

A.S.:I od tamtej pory, kiedy zostało spisane Status Quo, funkcjonuje ono w niezmienionej formie?

ks. S.A.: Tak. Nic się nie zmieniło. 

Obecnie centralną liturgię Wielkiej Nocy, liturgię Świętego Ognia, która dla wielu prawosławnych jest dowodem na to, że wiara prawosławna jest jedyną prawdziwą wiarą, sprawują razem patriarcha prawosławny i ormiański. Ale Koptów i Etiopczyków nie dopuszcza się do tej liturgii. Nie mają żadnych praw, bo są zbyt słabi. To jest po prostu prymitywna ludzka ambicja: my jesteśmy ważniejsi niż wy, nasz Kościół jest bardziej ważny niż wasz. I tak trwa od wieków. 

A.S.:A gdyby ktoś wpadł na genialny pomysł, że trzeba odrestaurować Grób Pański?

ks. S.A.: Trzeba mieć pisemną zgodę wszystkich trzech głównych Kościołów odpowiedzialnych za Bazylikę: prawosławnych, Ormian i katolików. Katolicy zawsze są bardzo chętni, żeby odnawiać. Jakoś tak mamy, że lubimy, żeby było czysto. Znacznie gorzej jest z Ormianami, a najgorzej z prawosławnymi. To sprawa mentalności. Dla nich miejsce, gdzie było dużo modlitwy, powinno być brudne i okopcone – jak mówią Rosjanie, nakaplionnyje malitwoj. Dlatego im wcale nie zależy na tym, żeby cokolwiek restaurować i oczyszczać. Ale w tym tunelu jest światełko, ponieważ obecny patriarchat w Jerozolimie na wiele rzeczy się zgodził – w Bazylice Grobu Pańskiego, a nawet w Bazylice Narodzenia Pańskiego w Betlejem. 

A.S.: Ksiądz mieszkał w Ziemi Świętej przez kilkanaście lat, stąd tak dobra znajomość realiów. Skąd wziął się u Księdza pomysł, żeby tam jechać?

ks. S.A.: To nie był mój pomysł. Łaciński Patriarcha Jerozolimy poprosił naszego biskupa, którym był wtedy ksiądz kardynał Józef Glemp, o dziesięciu księży do zorganizowania duszpasterstwa w języku rosyjskim. Kardynał odłożył prośbę na półkę, przeleżała przez rok. Ponieważ Patriarcha prośbę ponowił, kardynał stwierdził, że może dać dwóch księży, którzy mogą znać język rosyjski.

A.S.: Po co język rosyjski w Izraelu?

ks. S.A.: Księża arabscy – a w tamtym czasie wszyscy księża katoliccy to byli Arabowie – nie odnajdywali się w środowiskach rosyjskojęzycznych, związanych z miastami żydowskimi. Oni nie mieli żadnej chęci ewangelizować Żydów, a ludzie żydowskiego pochodzenia niechętnie patrzyli na księży Arabów. Krótko mówiąc, Patriarcha wymyślił, że potrzebny byłby ktoś z zewnątrz.

Jechałem do Ziemi Świętej, żeby zorganizować duszpasterstwo języka rosyjskiego i rzeczywiście otworzyłem wiele takich ośrodków, w których pracuje dzisiaj kilku księży. Później sprawy potoczyły się różnie. Otworzyłem kilka ośrodków związanych z językiem hebrajskim. Ostatnia parafia była kompletnym miksem. Przychodzili tam katolicy pochodzenia zarówno żydowskiego jak i arabskiego, rozmaici imigranci i uchodźcy. Im nie przeszkadzało, że ten jest Arabem, a ten Żydem. Okazuje się, że Jezus Chrystus potrafi łamać bariery, które są w sercach ludzkich.

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".