Słuchać Pana

(173 -lipiec -sierpień2010)

Jak spełniać wolę Bożą?

ks. Zbigniew Snarski

Pierwszym i zasadniczym warunkiem aby wypełnić wolę Boga musi być wewnętrzne pragnienie nieustannego bycia Jemu posłusznym

Są w naszym życiu takie sytuacje, w których nie wiemy jak postąpić: czy takie, a nie inne działanie, jest zgodne z wolą Bożą? Jak wtedy się zachowywać? Powstaje pytanie: czy istnieją jakieś reguły, które określałyby nasze działanie? Literatura duchowa z zakresu rozeznawania duchów, wypowiedzi mistrzów życia duchowego, a także pisarze komentujący je podpowiadają pewne zachowania, które moglibyśmy stosować w naszej codziennej praktyce.

Pierwszym i zasadniczym warunkiem aby wypełnić wolę Boga musi być wewnętrzne pragnienie nieustannego bycia Jemu posłusznym. Związane to jest z uznaniem cnoty posłuszeństwa Bogu za najistotniejszy element naszego życia chrześcijańskiego. Posłuszeństwo bowiem Jezusa Chrystusa stało się elementem konstytutywnym zbawienia rodzaju ludzkiego: Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi (Rz 5, 19). Jeżeli więc zostaliśmy zbawieni przez Jezusa Chrystusa przez akt Jego posłuszeństwa Bogu Ojcu, to przez naśladowanie Jezusa Chrystusa będziemy uczestnikami tego zbawienia: Chrystus nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają(Hbr 5, 8-9).

Dalej należy uznać, że posłuszeństwo Bogu jest praktycznym i koniecznym aspektem panowania Chrystusa w naszym życiu. Nie ma rzeczywistego panowania Boga, jeśli ze strony człowieka nie ma posłuszeństwa. Powołanie chrześcijańskie jest zatem powołaniem do posłuszeństwa. Greckie słowo użyte w Nowym Testamencie na określenie posłuszeństwa (hypakouein), oznacza dosłownie uchać uważnie. Posłuszeństwo jest poddaniem się Słowu, przyznaniem Mu pierwszeństwa w życiu. Możliwe jest w życiu tych, którzy zdecydowali się żyć „dla Pana”: jest ono wymogiem, które wyłania się z prawdziwego nawrócenia.

Konsekwencją tej postawy będzie praktykowanie zawierzenia Bogu w różnych okolicznościach naszego życia, szczególnie w sytuacjach trudnych i bolesnych. Jeśli poddamy się tym wydarzeniom i będziemy w stanie spokojnie i z miłością zgadzać się na to, co wydarzenia te nam „narzucają”, nie odchodząc od ducha synowskiego zaufania i zawierzenia Jego woli, będziemy mogli być pewni, iż Bóg nie poskąpi nam przejawów swojej woli poprzez działanie Ducha Świętego, który przemawia do naszych serc. Słynne jest zdanie św. Teresy od Dzieciątka Jezus: Chcę wszystkiego, co mi się sprzeciwia. Nie chodzi tu o jakiś fatalizm, który zmuszałby nas do pasywności, lecz o pełne zaufania i całkowite powierzenie się woli Ojca. Zewnętrznie nie zmienia to nic w danej sytuacji, ale wszystko może ulec zmianie od wewnątrz: dzięki zaufaniu Bogu Ojcu, jesteśmy gotowi na odnalezienie dobra we wszystkim, co nam się przytrafia, w dobrym i złym.

Jak więc praktycznie realizować posłuszeństwo Bogu? Myślę, że nie ma w tym nic tajemniczego i nadzwyczajnego. Jest to najpierw mocne postanowienie, aby wszystkie sprawy naszego życia najpierw przedstawiać Bogu. Zwykle jest tak, że sami decydujemy o podjęciu lub nie, podróży, pracy, zakupów, wizyty, a potem, już zdecydowawszy, prosimy Boga, aby tak się stało. Można jednak inaczej. Kiedy pragniemy wszystko czynić zgodnie z wolą Bożą powinniśmy spytać Pana na modlitwie, czy jest Jego wolą, abyśmy podróżowali, podjęli pracę, poszli na zakupy, udali się z wizytą, a później to uczynili lub nie. Nie chodzi o to, by podczas modlitwy usłyszeć głos Pana i by mieć zaraz jakąś bezpośrednią odpowiedź na temat, co czynić. Nie jest to na pewno konieczne, aby ją mieć, ażeby to, co czynimy było uznane za akt posłuszeństwa. A jednak zawsze będzie to akt posłuszeństwa Bogu a nie nasza inicjatywa. Czyniąc tak wyrzekamy się własnej woli, odrzucamy samodzielną decyzję i dajemy Bogu możliwość interweniowania, jeśli chce, w naszym życiu. Cokolwiek teraz zdecydujemy się uczynić, kierując się zwyczajnymi kryteriami wyboru, będzie wyborem dokonanym w posłuszeństwie Bogu. W ten właśnie sposób oddaje się wodze życia Bogu. Wola Boża przenika coraz bardziej w tkankę życia, uszlachetniając ją i czyniąc z niej ofiarę, żywą, świę, Bogu przyjemną (Rz 12, 1). Dzieje się wtedy cud Bożego życia w nas: Bóg bierze za rękę nasze życie, staje się na serio, a nie tylko w teorii Panem – czyli Tym, który „kieruje”, który „rządzi” naszymi czynami chwila po chwili.

Jest rzeczą oczywistą, że praktykowanie posłuszeństwa woli Ojca w codziennych naszych sprawach zakłada wyrażanie naszej zgody na bardziej zasadnicze objawy woli Bożej. Objawia się ona na różne sposoby i możemy ja poznać bez odwoływania się do szczególnych natchnień: mam na myśli tę wolę Boga, która objawia się w ogólny sposób poprzez przykazania, nauczanie Kościoła, wymagania wypływające z charakteru naszego powołania czy naszego życia zawodowego. Nie należy też zapominać o każdej dobrej okazji do  posłuszeństwa, jakie stają przed nami w różnych dziedzinach naszego życia: w życiu wspólnotowym, rodzinnym, społecznym. Należy oczywiście bardziej słuchać Boga niż ludzi, niemniej jednak złudzeniem byłoby sądzić, że będziemy w stanie słuchać Boga, jeśli nie potrafimy być posłusznymi innym ludziom.

 

W tym miejscu należy jeszcze wspomnieć o koniecznej w naszym życiu postawie oderwania, która będzie pozwalała nam zachować w stosunku do wszystkiego pewnego rodzaju dystans i wewnętrzną rezerwę. Sprawi to, że jeśli jakaś rzecz, jakieś przyzwyczajenie, jakaś relacja, czy osobisty plan zostaną nam zakazane, nie będziemy z tego czynili dramatu. Takie oderwanie winno być praktykowane we wszystkich aspektach naszego życia. Na pewno nie chodzi tu jedynie sprawy materialne. O wiele bardziej niebezpiecznym jest nasze przywiązanie do naszej tzw. życiowej mądrości. Bardzo często w naszym życiu duchowym o wiele bardziej przeszkadza nam przywiązanie do pewnych myśli, pojęć, sposobów działania, które są typowo nasze. Prawdziwa wolność polega na tym by z niczym się nie wiązać.