Rozeznanie

(215 - kwiecień - maj 2017)

Pięć źródeł światła

Magdalena Roszak

Trzeba się uczyć żyć ze Słowa, zasłuchać się w Słowie, rozkochać się w słuchaniu

„Światło, nosisz je w sobie…” brzmią słowa jednej z popularnych piosenek. Zgodzę się, że to prawda. Ale czy cała prawda? Nasz ojciec Franciszek wysnuł z matematyczną precyzją tezę, że tylko dwie piąte części światła pochodzą z nas. Zacznijmy jednaj od uściślenia pojęć. Rzecz jasna, mowa tutaj nie jest o świetle w sensie zjawiska fizycznego. Jak dowodzi zacytowany wyżej tekst piosenki, światło rozumie się w ludzkim języku również jako coś abstrakcyjnego – jakąś siłę, energię wewnętrzną, pierwiastek duchowy. Jedno z pierwszych zdań Biblii opowiada o świetle: „Bóg, widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności” (Rdz 1,4). W naturalny sposób światło kojarzymy z dobrem. Ciekawe, że o ciemności Pan Bóg nie powiedział, że jest dobra. A nazwał ją nocą. „Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności” (1 J 1,5b).

Człowiek czuje się niepewnie, gdy ogarniają go tzw. egipskie ciemności, nie jest wówczas w stanie wykonać najprostszych czynności, niekiedy sparaliżowany tak, że nie potrafi zrobić jednego kroku. Uporczywie szuka światła, żeby poczuć się bezpiecznie i móc normalnie funkcjonować. Nie powiem niczego odkrywczego, jeśli analogicznie przełożę tę sytuację na grunt duchowy. Aby człowiek mógł podejmować decyzje i działać, potrzebuje światła. Rozeznawanie kojarzy się bezwzględnie ze światłem.

Idąc dalej tropem tej analogii i wiążąc ją z naszym charyzmatem, którego absolutną podstawą jest rzeczywistość fos-zoe, możemy powiedzieć, że nie ma życia (takiego, o które nam idzie a więc pełnego, życia w obfitości) bez światła, że życie rodzi się ze światła, że życie to światło wcielone.

Przyjrzyjmy się zatem temu światłu tak, jak je widział i rozumiał Sługa Boży (co zostało przez niego wyłożone w jednej z katechez do rekolekcji ORD). Jak wspomniałam, światło według ojca Franciszka zostało rozszczepione na pięć części.

ROZUM – światło na płaszczyźnie naturalnej

W to światło człowiek jest wyposażony z definicji, ponieważ w odróżnieniu od innych istot żywych jest istotą rozumną. Naturalne poznanie rozumowe sprawia, że nie kierujemy się instynktem, popędem i emocjami. Światło rozumu oddziałuje wprost na naszą wolę, która mu się poddaje jako władzy nadrzędnej w stosunku do uczuć i popędów. 

Co się dzieje, jeśli osoba, delikatnie mówiąc, ma w nosie światło rozumu? Ano najczęściej robi rzeczy głupie i prymitywne. Niekiedy mówi się, że ktoś ma zaćmienie umysłu. Może być jeszcze taka sytuacja, że ktoś robiąc rzeczy głupie i prymitywne, używa rozumu, żeby wytłumaczyć sobie i innym, że to co robi jest słuszne. Stąd w historii świata powstawały różne ideologie, które przyjęły u podstaw jakieś błędne założenia, jakąś nieprawdę, i w ten sposób sprowadzały ludzi na manowce. Franciszek Blachnicki fascynował się zagadnieniem życia w prawdzie. „Tragedią człowieka jest jego zdolność do takiego wypaczenia swojej wewnętrznej postawy, że dochodzi do życia poza prawdą, a wtedy staje się niewolnikiem swoich namiętności”. 

Poszłam w stronę przykładów negatywnych. Wróćmy do pozytywnej roli rozumu. Przyjmując, że człowiek staje w fundamentalnej postawie szczerości z samym sobą i światem, jest w stanie na podstawie samego tylko światła rozumu niejako oddzielić prawdę od fałszu. To nazywa się prawem naturalnym

SUMIENIE – światło duszy

O wyrzutach sumienia mówią nie tylko ludzie wierzący. Sumienie jest również naturalnym narzędziem, w które wyposażony jest człowiek, istota rozumna, jak również duchowa. Ojciec Franciszek nazywa sumienie „prawdą, zapisaną głęboko we wnętrzu człowieka, prawdą dotyczącą poznania dobra i zła”. Sumienie jako delikatny głos, dobywający się z serca, nakłania do dobrego, a przestrzega przed tym, co złe. 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".