Chrześcijanin w świecie cyfrowym

(235 - marzec - kwiecień 2021)

Radykalizm?

ks. Adam Paweł Polak

Pójście za Jezusem to pójście drogą, a nie poboczem, nie skrajnią drogi

 

„Obyś był zimny albo gorący” (Ap 3, 15). Znamy doskonale ten tekst biblijny. Jest on czytany w czasie Mszy Świętej z przyjęciem Jezusa jako jedynego Pana i Zbawiciela czwartego dnia Oazy Nowego Życia I stopnia. Wielokrotnie przypominamy go sobie w ciągu formacji.

Niektórzy ten fragment wykorzystują jako argument za radykalizmem w życiu chrześcijańskim. W Kościele czas pandemii COVID 19 pobudził wielu gorliwych do jeszcze większej gorliwości i radykalizmu. A to w kwestii przypominania o obowiązku uczestniczenia w niedzielnej Mszy Świętej, a to w kwestii sposobu przyjmowania Komunii Świętej, a to w końcu w podejściu do różnych objawień i wizji prywatnych. 

Czy zatem mamy być radykalni? Co to w ogóle oznacza? W czym się przejawia?

Samo słowo „radykalny” pochodzi od łacińskiego „radix”, co można przetłumaczyć jako korzeń, źródło. Tak więc przymiotnik radykalny będzie oznaczał tyle co zakorzeniony. A to coś zupełnie innego niż skrajny, jak by niektórzy chcieli. Jezus mówi o sobie, że jest drogą, prawdą i życiem. Właśnie – drogą a nie poboczem. Pójście za Jezusem to pójście drogą, a nie poboczem, nie skrajnią drogi. 

W tym kryje się odpowiedź na pytanie czy chrześcijanin ma być radykalny. Tak. Ma być zakorzeniony, ale nie może być skrajny. 

Zobaczmy jak to wygląda w konkrecie ostatnich miesięcy w Kościele, szczególnie w naszej ojczyźnie. 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym Wieczerniku.