Ziemia Święta

(213 - listopad - grudzień 2016)

W centrum świata

Karol Madaj

W Biblii Hebrajskiej Jeruzalem wymieniane jest 660 razy, a Syjon, jako synonim tej nazwy, 154 razy. W Ewangeliach Jerozolima występuje 67 razy

Uwielbiam Jerozolimę. Miałem to szczęście już pięć razy odwiedzać Święte Miasto i wciąż czuję niedosyt. To jedyne takie miejsce, gdzie podczas dwugodzinnego spaceru można być w kilku światach na raz. Przeważnie mieszkam w hotelu obok dworca autobusowego. Idąc do Bazyliki Grobu Pańskiego, kieruję się najpierw w stronę dzielnicy ortodoksyjnych Żydów. Przechodzę uliczkami Mea Szearim, widzę ludzi w charakterystycznych czarnych płaszczach, kapeluszach i futrzanych czapach. Słyszę kilkuletnich chłopców noszących pejsy i kipy, którzy wołają do siebie w jidisz. Mijam dziesiątki małych sklepików, zaglądam do zakurzonych antykwariatów, wyszukuję rabinackich komentarzy do Księgi Rodzaju. Choć jestem w Izraelu, wydaje mi się, że przeniosłem się do Polski sprzed wojny i chodzę ulicami jakiegoś sztetl.

Zaraz za torami tramwajowymi rozciąga się inny świat: dzielnica arabska. Kraina islamu, bazarów i pysznych falafeli. Przez Bramę Damasceńską wchodzę na Stare Miasto. Wdycham ostry zapach straganów ze stosami przypraw i, nie odpowiadając na zaczepki sklepikarzy, przeciskam się przez wąskie uliczki. W Bazylice Grobu trudna do opisania mozaika chrześcijańskich obrządków. Miejsca pamiętające śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa ukryte pod stertami ozdób. Skupienie się na modlitwie wymaga wysiłku. Niedaleko Wzgórze Świątynne z meczetem zbudowanym wokół skały, na której Abraham miał złożyć w ofierze Izaaka. Poniżej Ściana Płaczu, jedyna ocalała część Świątyni Jerozolimskiej. W synagodze biorę modlitewnik z półki i, dotykając kamieni sprzed dwóch tysięcy lat, odmawiam kilka psalmów o radości z oglądania Jerozolimy. Wychodzę ze starego miasta przez bramę skierowaną ku Jaffie. W kilka minut przenoszę się do zachodniej Europy. Mijając po drodze sklepy ZARA i H&M, wracam w kierunku hotelu.

Na średniowiecznych mapach Jerozolima leży w centrum świata. To od niej rozchodzi się koniczyna trzech kontynentów: Europy, Azji i Afryki. W tym mieście ścierają się wpływy trzech monoteistycznych religii. Zdaniem rabinów Jerozolima jest miejscem styku nieba i ziemi. Dlaczego to położone wysoko i na uboczu miasto było takie ważne? Czy dla mnie jako chrześcijanina to miejsce jest nadal religijnym centrum? 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".