Przekazywanie wiary

(214 - styczeń - marzec 2017)

Wspólnota

świadectwo

Zależało nam na stworzeniu dobrego i wartościowego środowiska rówieśniczego dla naszych dzieci

Inicjatorem utworzenia Ruchu Światło-Życie w naszej parafii w Zalesiu Górnym był ksiądz proboszcz, który w Adwencie 2009 roku zapytał, czy gotowi bylibyśmy podjąć się zorganizowania wspólny Dzieci Bożych. Wtedy, oprócz ministrantów i bielanek, nie było w parafii żadnej innej grupy formacyjnej dla dzieci i młodzieży. Podjęliśmy się tego zadania, również z myślą o naszych dzieciach, ponieważ zależało nam na stworzeniu im dobrego i wartościowego środowiska rówieśniczego. Mieliśmy wówczas trójkę dzieci w wieku 9, 7 i 5 lat.

Przygodę z Oazą rozpoczęliśmy od „niedzieli oazowej” w parafii, gdzie poza zaproszeniem do wspólnoty dzieci i ich rodziców podczas wszystkich Mszy Świętych, mogliśmy też zaprezentować krótką scenkę biblijną dzięki wsparciu młodzieży z sąsiedniej wspólnoty oazowej w Piasecznie. Dodatkowo, w 2010 roku zaangażowaliśmy się w prowadzenie rekolekcji wiekopostnych dla gimnazjum i tam udało nam się zachęcić do wspólnoty pierwszą czwórkę starszych dzieciaków, które już w wakacje pojechały na ONŻ I (dwoje z nich, już studentki, to dzisiaj podstawa naszej diakonii). Równolegle, jeden raz w miesiącu, prowadziliśmy spotkania dla wszystkich chętnych dzieci od trzeciej klasy szkoły podstawowej. Konspekty tych spotkań wymyślaliśmy i pisaliśmy sami, a tematy wiązały się ściśle z rokiem liturgicznym. 

W kolejnym roku formacyjnym nawiązaliśmy kontakt z Diakonią Diecezjalną Ruchu Światło-Życie, dostaliśmy materiały formacyjne dla Dzieci Bożych i dalej kontynuowaliśmy niedzielne spotkania z najmłodszymi. Kasia dodatkowo zaczęła prowadzić spotkania formacyjne dla grupy młodzieżowej po ONŻ I. W efekcie, na rekolekcje wakacyjne w kolejnym roku pojechała już pierwsza, kilkuosobowa grupa dzieci i oczywiście młodzież na ONŻ II. Po tych wakacjach konieczne już było rozpoczęcie regularnej pracy formacyjnej w trakcie roku szkolnego. 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".