Duch i materia wiary

(212 - wrzesień - październik 2016)

Znaki

ks. Maciej Krulak

Czym dla nas chrześcijan jest noszenie wszelkiego rodzaju symboli religijnych?

Kolejna motywacja to potrzeba identyfikacji we wspólnocie. Kiedy poprzez jakieś zewnętrzne znaki komunikujemy innym, do jakiej społeczności należymy, łatwiej nam odnaleźć pokrewne dusze, mające podobny sposób życia. Działa to w obie strony – po prostu łatwiej nam się odnaleźć w tłumie. Na różnych krańcach świata możemy w ten sposób rozpoznać w co np. wierzy kierowca taksówki, w której jedziemy, czy sprzedawca w sklepie, w którym się zaopatrujemy. Nie chodzi tu tylko o zwykłą ciekawość, ale o pewną więź i bliskość z drugą osobą. Czasem pewne elementy symboliki są jeszcze bardzie sprecyzowane. Pozwalają odnieść się np. do wspólnego spotkania (np. Lednica), czy jednej drogi formacji (np. oaza i foska). Akurat sam doświadczyłem takiej rozpoznawalności i więzi z nieznanym mi człowiekiem – poprzez znaki doświadczyliśmy tego, że coś na łączy.

Jest też pewna motywacja, w pewien sposób wewnętrzna – potrzeba posiadania przy sobie czegoś, co przypomina nam osobę bardzo dla nas ważną. Do tej kategorii można zaliczyć zdjęcia bliskich w portfelu (w starym stylu), czy w telefonie komórkowym (bardziej nowocześnie). Jakieś drobiazgi na półce, czy dodatki do stroju. Oczywiście krzyżyk czy medalik to nie jakiś dodatek, choćby nawet najdroższy od strony materialnej, ale taki mały znak przywiązania do tego, kogo na nim mamy. To właśnie znak tej emocjonalnej więzi z kimś dla nas ważnym i bliskim. To czasem tak drobny element, który przypomina nam o kimś wyjątkowym. Czasem samo ściśnięcie go w ręce daje nam odwagę, siłę, spokój, bo wiem, że Ten Największy jest z nami. 

Oczywiście noszenie krzyża czy medalika nie ma charakteru jakiegoś amuletu, który sam z siebie chroni przed nieszczęściem. Bo jeśli nie ma wiary w naszym sercu, to choćbyśmy wykupili cały towar ze sklepu z dewocjonaliami w jakimś wielkim sanktuarium i nałożyli na siebie, to nie zadziała. Z drugiej zaś strony wewnętrzna wiara domaga się od nas także tych zewnętrznych przejawów. I nie mam tu na myśli jakieś ostentacji, ale po prostu jeśli się kogoś kocha, to potrzebne są takie małe znaki więzi.

Jednym z bardziej znanych jest Cudowny Medalik. W 1830 r. Maryja objawiła się św. Katarzynie Labouré ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia Św. Wincentego a Paulo (szarytek) i powiedziała: "Postaraj się o wybicie medalika według tego wzoru: wszyscy, którzy go będą nosili, dostąpią wielkich łask, szczególnie jeśli go będą nosili na szyi. Tych, którzy we mnie ufają, wieloma łaskami obdarzę."

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".